Łukasz Kopera: Droga do Fight Exclusive Night była długa

Verasport Łódź (+48) 784 995 975

Na macie trenuje od 19 lat, począwszy od judo, przez jujitsu, kickboxing aż do MMA. Za tydzień stoczy walkę z Mateuszem Głąbem podczas gali Fight Exclusive Night 21 w limicie do 70 kg. Łukasz Kopera - zawodnik oraz trener Zenith Vera Fight Clubu w rozmowie dla VeraSport.


Został tydzień do gali we Wrocławiu. Dlaczego federacja FEN? Twój brat tam walczył. Miało to znaczenie?

 

Łukasz Kopera: Po części tak. Stworzyła się tam najlepsza opcja dla mnie. To główny powód wyboru tej federacji.

 

Mimo, że jest to Twoja pierwsza walka w tej federacji, stawiany jesteś w roli faworyta. Czujesz się przez to pewniej?

 

Miałem bardzo mocne przygotowania do tej walki. Moja droga, żeby dojść do federacji FEN była tak naprawdę długa. Walczę od 2008 roku. Podchodząc do każdej walki jestem siebie pewny - zawsze!

 

Jak wyglądają przygotowania do walki? Kiedy się zaczynają?

 

Przygotowania stricte do walki trwały 8 tygodni. Wcześniej wyleciałem z kolegami ze starego klubu United Gym do Brazylii. Tam spędziłem bardzo aktywne 3 tygodnie, podszkolając się technicznie w parterze.

 

W przygotowaniach ważną rolę odgrywają sparingi. Na jakiej zasadzie dobierasz sparingpartnerów?

 

Patrzymy na możliwości. Najlepiej jest wybierać sparingpartnerów pod swojego przeciwnika. Szukałem mańkutów, ponieważ Mateusz Głąb jest leworęczny. Podczas tych konkretnych przygotowań nie skupiłem się wyłącznie na tym, aby prezentowali ten sam styl walki, co Mateusz. Zawsze szukam wśród najlepszych klubów i najsilniejszych sparingpartnerów, tak aby zaowocowało to wskoczeniem na jeszcze wyższy level i dobrym przygotowaniem pod następne walki.

 

W Zenith Vera Fight Clubie macie mocną paczkę. Korzystasz z pomocy kolegów?

 

Oczywiście! Chłopaki pomagają mi i wspierają. Mamy bardzo mocny skład. Nie stałem tylko w tym miejscu, ponieważ znamy się jak łyse konie. Dlatego też szukałem nowych stylów walki. Staram się być jak najbardziej otwarty na nowych przeciwników, nowe wyzwania i nowe, mocne kluby. To, że znajdujemy się tutaj w tak silnym składzie i mamy dobrą bazę do treningów jest istotne, ale też szukam nowych możliwości do rozwoju, poprzez różnego typu wyjazdy.

 

VeraSport - tutaj trenujecie na co dzień. Jak oceniasz ten obiekt?

 

Cały obiekt jest bardzo fajny. Strefa Fight stoi na bardzo wysokim poziomie. Patrząc przez pryzmat siebie - trenowałem na różnych matach, nie tylko w Polsce, ale i na innych kontynentach. Naprawdę tu jest bardzo wysoki poziom, jeśli chodzi o asortyment, jak i sparingpartnerów. Zawsze pozytywnie wyrażam się na temat tego miejsca i cieszę się, że tutaj trenuję.

 

Korzystasz z innych stref?

 

Tak, trenuję na siłowni. Mocnym punktem w trakcie przygotowań jest Centrum Przygotowania Motorycznego. Czasami w formie relaksu, lubię zagrać w badmintona lub tenisa stołowego.

 

Wracając do piątkowego starcia. Jakie plany na ostatni tydzień?

 

Ścinamy wagę i łapiemy świeżość!

 

Waga… Dla wielu zawodników MMA to największa trudność w trakcie przygotowań. Dla Ciebie też jest wyzwaniem?

 

To jest ogromne wyzwanie. Ostatni raz 70 kg ważyłem 14 lat temu. W osiągnięciu tego limitu pomaga mi Dawid Szajrych - nowy dietetyk w naszym teamie. Jak na razie, idzie całkiem nieźle, ale poczekajmy na efekt końcowy. Czuję się bardzo dobrze. Jestem pewien, że dzięki niemu wskoczę na jeszcze wyższy poziom sportowy.

 

Jak wygląda cały proces zbijania wagi? Zaczyna się bliżej walki czy trwa dłużej?

 

Proces trwa dłużej Trzymam dietę już od około 10 tygodni przed walką. W trakcie przygotowań robię różne badania, na podstawie których dobierana jest dieta, a następnie modyfikowana. Organizm jest gotowy na ścięcie, które następuje w ostatnim tygodniu. To nie jest tak, że przed samą walką nawadniam się i zbijam wagę na wariata. Ważny jest efekt końcowy, ponieważ można szybko zbić wagę, ale niekoniecznie szybko dojść do siebie.

 

Dzień walki - jak wygląda? Masz jakiś rytuał?

 

Oszczędzam energię, żeby mieć jak najwięcej siły podczas walki. Odcinam się od wszystkich obowiązków. W hotelu gramy w playa, zawsze go zabieramy. Oglądamy telewizję i mulimy, po to by później było prawdziwe boom. Godzinę przed walką rozbudzam się. Gdy rozgrzewam się, zupełnie zmienia się nastawienie. Skupiam się tylko i wyłącznie na walce.

 

Przed walką słuchasz muzyki? Dla wielu zawodników jest ona ważnym elementem.

 

Ogólnie muzyka jest potrzebna. Przede wszystkim pobudza, co jest stwierdzone nawet różnymi badaniami. Do godziny przed walką słucham muzyki, która mnie relaksuje, rozluźnia i nie podbija napięcia. Kiedy zaczynam się rozgrzewać, lubię mocniejszą nutę.

 

Co jest ważne dla Ciebie jako dla zawodnika MMA? Federacje, rywale, z którymi walczysz…

 

Życie pokazało mi, że pisze różne scenariusze. Wiem, że kocham walczyć i staram się to robić jak najlepiej. To, co napisze mi życie, jak się potoczy, nie mam na to bezpośredniego wpływu. Chcę dawać jak najmocniejsze walki, w najlepszych organizacjach i mierzyć się z najsilniejszymi rywalami.

 

Dla wielu marzeniem jest UFC. Chciałbyś się tam pojawić?

 

Chciałbym się tam pojawić. Chciałbym zaistnieć w UFC.

 

Masz swojego idola?

 

Idola nie. Za jedną z największych ikon tego sportu uważam Fiodora Jemieljanienko. Niepodzielnie panował przez wiele lat. Podobał się mi jego ponadczasowy styl i wyprzedzał wielu zawodników MMA. Zawodowo walczył ponad 20 lat, a przez 10 był niepokonany.

 

Wspólnie z bratem idziecie podobną drogą. To plus czy minus? Bywa tak, że jesteś z nim porównywany?

 

Teraz zauważyłem, że w trakcie rozmów ze mną jego temat jest często powielany. Nie przeszkadza mi to. Wręcz przeciwnie - sprawia radość. Mamy wspólną pasję, dzięki temu lepiej się rozumiemy. Pomagamy sobie i wspieramy się. Podążamy tą samą ścieżką - to jest plus.

 

Pojawia się między Wami wątek rywalizacji?

 

W sumie… nie. Chociaż teraz jesteśmy w jednej kategorii wagowej. Rywalizacja nie, mobilizacja tak - do jeszcze cięższej pracy i podnoszenia swoich umiejętności.

 

A gdy byliście młodsi? Wtedy relacje między rodzeństwem są zupełnie inne.

 

Biliśmy się i często dochodziło do walki między nami. Teraz już nam przeszło. Jesteśmy starsi i bardziej wyrozumiali. Bartek jest młodszy. Pierwszy wydeptałem tę ścieżkę. Bartek poszedł za mną i wychodzi to jemu bardzo dobrze.

 

To, że pochodzicie ze sportowej rodziny ma wpływ na to, kim teraz jesteście?

 

Na pewno. Od zawsze u nas w domu była fascynacja sportami walki. Przez dłuższy okres naszego dzieciństwa tata pracował za granicą i głównie wychowywała nas mama. Tata nie był już aktywnym sportowcem, ale i tak ciągnęło nas do sportów walki, choć w pobliżu nie było odpowiedniej szkoły sportowej. W wieku 9 lat spróbowałem swoich sił w rugby. Grałem przez 2 lata. Gdy miałem 11 lat, tata wrócił na stałe do Polski i wtedy zaczęła się moja przygoda ze sportami walki.

 

Trenując przez 19 lat na macie nawet nie miałeś czasu, by pomyśleć o czymś innym.

 

Tak. Cały czas była mata. Przewinąłem się przez różne dyscypliny. Na początku było judo. Od zawsze ciągnęło mnie do rywalizacji i po kilku tygodniach wystartowałem w pierwszych zawodach. Potem zacząłem trenować jujitsu i kickboxing. Wówczas MMA dopiero się rozwijało.

 

Znajomość pokrewnych dyscyplin z pewnością pomaga.

 

Na pewno. Początki MMA wyglądały tak, że każdy trenował każdą dyscyplinę osobno. Teraz jest już inaczej. Chłopaki, którzy stawiają pierwsze kroki w mieszanymi sztukach walki zaczynają od MMA, a nie kickboxingu czy jujitsu.

 

Sam jesteś również trenerem. Jak w tym się czujesz?

 

Bardzo dobrze. Choć będąc czynnym zawodnikiem, troszkę mi to koliduje. Na szczęście jest Bartek, który mi pomaga czy inni trenerzy. Razem tworzymy zgraną ekipę. Pomagamy sobie, czy to w prowadzeniu zajęć, czy wyjazdach z chłopakami na zawody.

 

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim osobom, które pomagają mi w przygotowaniach!

 

ŁÓDŹ, SIEWNA 15
(+48) 784 995 975
FitProfit Benefit OkSystem

Projekt i wykonanie Hiarte

Vera-Sport - hala sportowa
Siewna 15 Łódź, 94-250
Telefon: 42 253 28 44