Marcin "Bomba" Bandel: To ja jestem bardzo niewygodnym rywalem

Verasport Łódź (+48) 784 995 975

Pochodzi z Łodzi, ma 28 lat. Jest rekordzistą co do serii zwycięstw przez poddanie przeciwnika. Na co dzień trenuje w Zenith Vera Fight Club, a już jutro stoczy 24 pojedynek w karierze. Marcin “Bomba” Bandel dla VeraSport opowiada m.in. o walce w German MMA Championship (GMC), treningach oraz planach na przyszłość. Zapraszamy do lektury pierwszej części rozmowy z Bombą.

 

W sobotę walka, emocje rosną. Jak się czujesz przed tym pojedynkiem?

 

Dobrze, świeżo, waga schodzi. Przygotowany też jestem. Zresztą przed każdą walką mówi się, że przygotowywało się jak najlepiej. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Teraz tylko wynik będzie wypadkową wielu czynników. Wszystko wyjdzie w praniu. Nie chcę nic obiecywać. Myślę, że będzie ok.

Jak wygląda cały cykl przygotowawczy? Kiedy się zaczyna i jak rozkładają się treningi?

 

Przygotowania zaczynają się od półtora do dwóch miesięcy wcześniej. Cały czas ciężko trenuję. Później przyspieszam - robię troszkę więcej. Zaczynamy od siłowych treningów, potem przechodzimy do zadań wydolnościowych. Najtrudniejszy okres jest przed samą walką. Dwa tygodnie przed to sparingi. Wówczas wszystko boli, nic się nie chce. Na koniec najgorsze - zbijanie wagi.

 

Twoim rywalem będzie 23-letni Rosjanin, Salim Agaev. Jesteś już przygotowany taktycznie na pojedynek?

 

Nigdy nie staram się jakoś specjalnie patrzeć na przeciwników. Bardziej skupiam się na tym, co ja potrafię. Wszyscy mi mówią, że to ja jestem bardzo niewygodnym rywalem. Im jest trudniej przygotowywać się się pode mnie niż odwrotnie.

 

Co będzie Twoim autem w walce?

 

Na pewno parter. Nie jest tajemnicą, że nikt nie chce się ze mną bić w parterze. Co za tym idzie, przeciwnik nie może we mnie zdecydowanie wejść w stójce. A dalej, można łatwiej obalać i mniej bać się stójki. Rywal wtedy musi walczyć na tzw. cofce i unikać parteru.

 

Jak wygląda dzień walki? Masz swoje rytuały?

 

Zawsze lubię się przespać. Wcześniej nie odbierałem telefonów - z nikim nie rozmawiałem. Siedziałem w hotelu i się wyłączałem. Teraz lubię się przejść, złapać oddech, pogadać. Staram się jak najmniej myśleć przed walką. To jest moje 24 starcie. Nie ma co myśleć przed, największy stres pojawia się w momencie wejścia do klatki. Skupiam się na nadrobieniu wagi i uzupełnieniu straconych elektrolitów.

 

To Twoja pierwsza walka po październikowym starciu z Mickaelem Leboutem. Tam uznano remis.

 

Tak, chcemy odwołać się od tego werdyktu. Hiszpańska telewizja jeszcze nie udostępniła wideo. Jeden sędzia wskazał na mnie, dwóch na remis. Wszyscy czuliśmy, że wygrałem walkę. Lepiej nie zostawiać tego sędziom, niestety. Mickael jest dobrym zawodnikiem. Też bił się w UFC. Ciężki jest do poddania.W pierwszej rundzie to ja byłem zdecydowanie lepszym. Druga i trzecia była wyrównana. W trzeciej dostał dostał punkty karne za łapanie się siatki. W naszej ocenie, jak i w ocenie wielu widzów i sędziego głównego powinienem wygrać pojedynek.

 

Początek 2018 roku, jakie plany?

 

Teraz skupiam się na zrobieniu wagi przed walką. Celem jest zwycięstwo w niej. Będziemy myśleć, co dalej później. Chciałbym stoczyć jeszcze dwa pojedynki. Zobaczymy, jak będę się czuł. Przy okazji, jakieś zawody w parterze chciałbym robić. Oczywiście seminaria i tyle.

 

Większość walk masz poza granicami kraju. Teraz w Łodzi będzie KSW. Nie chciałbyś stoczyć pojedynku przed własną publicznością?

 

Walczyłem już kilka razy przed własną publicznością. Na razie nie mam takich ambicji. KSW jest tutaj największą i najlepszą organizacją, cieszę się, że mój klubowy kolega - Małpka (Bartłomiej Kopera) będzie tam walczył. Wielu moich znajomych walczy i ma kontakt z KSW. Jakby kiedyś pojawiła się szansa związania z KSW - może tak, ale na razie nie jest to dla mnie priorytetem. W Polsce są oni jedyną, tak wielką organizacją. Mają wyrobioną markę. Raz biłem się w FEN-ie. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś będę tam walczył. Na chwilę obecną, pojedynkowanie się za granicą jest dla mnie bardziej opłacalne.


Federacje odgrywają jedne z kluczowych ról. Która z nich, jest spełnieniem marzeń dla zawodnika MMA?

 

Myślę, że dla każdego jest UFC. Teraz standardy się pozmieniały. Wielu zawodników ucieka z UFC. Tam są duże obostrzenia, często pieniądze nie są adekwatne do wymagań. Mimo wszystko, UFC jest jak Igrzyska Olimpijskie w innych sportach.

 

W UFC stoczyłeś dwa pojedynki, zakończone na Twoją niekorzyść. Jak z już trochę odległej perspektywy oceniasz ten czas? Był to czas stracony?

 

Nie był to korzystny dla mnie czas. Przede wszystkim zbijanie wagi. Jednak nie chcę wszystkiego zrzucać na redukcję. Nie poszło, no cóż. Odcinam to grubą krechą. Może uda się tam jeszcze wrócić. Czas pokaże.

ŁÓDŹ, SIEWNA 15
(+48) 784 995 975
FitProfit Benefit OkSystem

Projekt i wykonanie Hiarte

Vera-Sport - hala sportowa
Siewna 15 Łódź, 94-250
Telefon: 42 253 28 44